Rozdział II

Październik 5, 2012 § 9 Komentarzy

Bardzo dziękuję Wioli za poprawki oraz Moon za wspaniały szablon :) Nie wiem co ja bym bez Was zrobiła :))

– Usagi! Usagi, obudź się wreszcie!

Do jej świadomości zaczęły dobiegać czyjeś krzyki. Nagle poczuła, jak ktoś potrząsa nią lekko i z trudnością otworzyła zaspane oczy. Obrazy były jeszcze niewyraźne.
Po chwili dostrzegła stojącą naprzeciw siebie Rei. „O co może jej chodzić? Dlaczego budzi mnie tak wcześnie?” – te pytania nasuwały się, od kąd została wyrwana z tak pięknego snu. Wydarzenia z wczorajszego dnia powoli do niej wracały.
Nieobecny wzrok dziewczyny powędrował na szafkę nocną. Zmrużyła oczy chcąc dostrzec godzinę na malutkim budziku. „Czy to możliwe, że dochodzi już ósma?”- momentalnie zerwała się z łóżka i rozejrzała po pokoju. Wszystkie jej przyjaciółki były ubrane w obowiązujące mundurki oraz uczesane nienagannie.

– A ja? – pomyślała

Szybkimi krokami skierowała się do łazienki. Ułożyła złote pasma włosów w charakterystyczne dwa koczki. Następnie poszukała stroju, tylko gdzie on mógł być?

Jej porannemu biegowi obojętnym wzrokiem przyglądały się przyjaciółki. Jeśli chodziło o wstawanie, to nic się nie zmieniło. Cała Usagi.  

– Czy o czymś zapomniałam? – myślała gorączkowo.– No tak!

Na komodzie leżały zimne grzanki ze śniadania, które dziewczyny ukradkiem wyniosły ze stołówki specjalnie dla niej. Wzięła tost w zęby i złapała plecak. Wybiegła na korytarz, gdzie już wszyscy na nią czekali. Do pierwszych zajęć zostało pięć minut.. Może jeszcze zdążą, chociaż szanse były znikome. Nie wiedziały gdzie są, ani w którym kierunku się udać. I co teraz?

– No i co my teraz zrobimy? – spytała przestraszona Ami.
– Spytaj się Usagi, ona będzie wiedziała – złośliwie odparła jej Rei.
– Dziewczyny uspokójcie się i patrzcie!

Minako wskazała palcem kartki przyklejone do drzwi ich pokojów. Był tam rozpisany plan szkoły oraz rozkład zajęć. Zerwały je, udając się w dwóch różnych kierunkach. Można było się spodziewać, że Ami, Mako i Rei szybciej się zorientują w terenie i dotrą do celu. Czego nie można było powiedzieć o dwóch pozostałych, roztrzepanych przyjaciółkach. W końcu zebrały się w sobie, ruszając na poszukiwania klas. Jednak krążenie po pustych korytarzach nie przyniosło zamierzonego skutku.

– Nie mam już siły, chodzimy bez sensu – powiedziała zrezygnowana Minako, oparając się o pobliską ścianę tylko po to, by zaraz zsunąć się z niej siadając na podłodze.
– Minako… Wstawaj, w końcu trafimy tam, gdzie mamy trafić-odpowiedziała jej nie mniej przybita Usagi.

Po tych słowach znów ruszyły w bezowocną podróż. Nagle spostrzegły zarys postaci, biegnącej prostopadle do nich. Nie zdążyły zareagować, nim nieznajoma  zniknęła im z oczu. Pojawiła się tak szybko jak się zjawiła. Dostrzegły tylko kasztanowe włosy związane w tak znajomy sposób.
Postanowiły udać się w tamtym kierunku. Wtedy o dziwo znalazły się w upragnionym przez siebie miejscu. Nieśmiało zapukały i nacisnęły klamkę, a drzwi automatycznie się otworzyły. Weszły niepewnie do środka, wówczas nastała cisza w klasie, gdyż nikt nie spodziewał się ujrzeć spóźnialskich w połowie lekcji. Wszystkie oczy zostały zwrócone w kierunku nowych przybyszy. Dziewczyny zawstydzone zwróciły bezradne twarze ku nauczycielowi, który dopiero się ocknął.

– Chciałem przedstawić Wam nowe koleżanki, Usagi Tsukino oraz Minako Aino. Od teraz będą z Wami uczęszczać na wszystkie zajęcia. Przyjmijcie je miło do swojego grona. Teraz chyba możemy wrócić do przerwanej lekcji. Co do Was dziewczęta, zajmijcie wolne miejsca.

Usagi ze spuszczoną głową powędrowała do najbliższej, wolnej ławki. Nie mogła się skupić na nauce, więc wyrwała kartkę z zeszytu i zaczęła bazgrać coś na papierze. Wtem poczuła, jak ktoś szturcha ją w plecy. Próbowała nie reagować sądząc, że to pewnie jakiś głupi żart ze strony nowych kolegów. W końcu zdenerwowana nie kończącymi się zaczepkami odwróciła się. Już miała coś powiedzieć, ale zamarła w bezruchu. Nie potrafiła wydobyć z siebie żadnego słowa. Nie mogła uwierzyć w to co widzi, czy to możliwe? Przecież to niedorzeczne! Serce biło jej jak oszalałe. Czuła, jakby miało za chwilę wyskoczyć z piersi. Później nic już nie pamiętała, ogarnęła ją wszechobecna ciemność…

 ***

– Uch, czy ja zawsze muszę ją budzić? – powiedział zirytowany brunet, stojąc naprzeciw drzwi od któregoś z pokoi dziewcząt. – Zaraz się spóźnię – po czym znów zaczął walić w drzwi, jednak odpowiedziała mu grobowa cisza.

Odszedł, nie mając zamiaru dalej próbować budzić swoją koleżankę. To i tak bez sensu. Nawet gdyby przyniósł młot pneumatyczny, nic by nie dobudziło dziewczyny, bo spała jak zabita. Pewnie jak zawsze spóźni się na zajęcia.
Nagle jego myśli skierowały się na inny tor. Znał kiedyś bardzo podobną dziewczynę. Wyciągnął z kieszeni malutki wisiorek z różowym misiem, który kiedyś dostał od „przyjaciółki” na ich ostatnim spotkaniu. Tak bardzo chciał wtedy wziąć ją w ramiona,  zabrać ze sobą i nigdy nie wrócić. Bardzo mu jej brakowało, ale nie mógł jej znów zobaczyć. Na pewno pękłoby mu serce, widząc ją w towarzystwie swojego narzeczonego. Może już męża. Jednak już na zawsze zapamięta tamten wieczór:

– Odango co Ty tu robisz?
– Seiya? Skąd się tu wziąłeś. Myślałam, że już odleciałeś razem z braćmi.
– Chciałem ostatni raz usiąść tu i powspominać… Przecież to nasze ulubione miejsce! Ooo patrz, dzisiaj jest pełnia. Mam szansę ostatni raz spojrzeć w ten piękny księżyc. Na Kinmoku nigdy nie świeci tak mocno.
– Seiya?
– Tak Odango?
– Będziesz tęsknił?
– Co to za głupie pytanie?! Oczywiście… nawet nie wiesz jak bardzo… – przytulił ją do siebie chłonąc słodki zapach, którego już nigdy nie poczuje, a który tak pragnął i pragnąć będzie.

Trwali tak dłuższą chwilę, kiedy niechętnie odsunęła się od niego, zwracając twarz ku jemu. Położyła swoją dłoń na jego, lecz zdawała sobie sprawę z absurdalności tego występku i wycofała ją. Brunet nie pozwolił jej tego zrobić, przysunął drobniutką dłoń z powrotem oraz popatrzył w błękitne oczy. Byli niebezpiecznie blisko siebie. Słyszeli swój oddech i rytmiczne bicie serc.

– Odango zawsze będę Cię pamiętać i kochać jak nikt inny. Zapamiętaj to…
– Ale Seiya…
– Wiem, że Ty nie darzysz mnie tym samym uczuciem, ale nic nie szkodzi moje serce bije dla ciebie… – nie zdążył dokończyć, bo poczuł delikatne usta na swoich wargach. Nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Jednak korzystając z okazji uniósł ją nad sobą i odwzajemnił pocałunek. Wiedział, że to jego jedyna szansa, która nigdy się już nie powtórzy. Kiedy przerwała całusa, wyswobadzając się z jego obję
ć i nie poświęciwszy mu żadnego spojrzenia, zaczęła uciekać w kierunku domu. Został po niej tylko ten miś…

I to na tyle… Wtedy po raz ostatni ją widział. Tęsknił za jej oczami w kolorze nieba, za tą wciąż śmiejącą się buźką i za smakiem jej ust. Nawet nie marzył o takim pożegnaniu. Może gdyby nie wyjechał, to inaczej wszystko by się potoczyło? Tego nigdy się nie dowie.

Wszedł do klasy całkiem zamyślony. Nikt nawet nie zwrócił na niego uwagi, ponieważ wszyscy byli zajęci rozmową z kolegami z ławki. Nie docierało do niego o czym tak plotkowali. Zresztą, nie interesowało go to. Miał ważniejsze rzeczy do roboty, niż słuchanie jakichś bzdur.

Kiedy wszedł nauczyciel, gwar ucichł , a potem zaczęła się nudna lekcja. Teraz jego jedynym zmartwieniem było znalezienie ciekawego zajęcia. Na pisanie liścików do sąsiedniej ławki, w której siedział Yaten, zeszło mu jakieś pół godziny. Ględzenie profesora przerwało mocne trzaśnięcie drzwiami oraz pojawienie się Igasu.

– Iga-san, ostatni raz Cię upominam. Masz się nie spóźniać!
– Tak, przepraszam.
– Usiądź teraz, proszę i więcej nie przeszkadzaj

– Czemu mnie nie obudziłeś?! – rzekła poruszona Igasu.
– Próbowałem – odrzekł niewzruszony brunet, wzruszając ramionami. Jednak widząc naburmuszoną minę dziewczyny poprawił się
– No już nie gniewaj się – rozczochrał jej fryzurę w stylu Odango
– Ummm…

– Kazałem Ci usiąść w ławce! – krzyknął na nią nauczyciel
– Dobrze już idę – Igasu udała się na koniec klasy, gdzie musiała za karę siedzieć za nieustające rozmowy z sąsiadami.

Nie minęło dużo czasu, kiedy drzwi ponownie się zatrzęsły i stanęły w nich dwie uczennice. Pod Seiyą ugięły się nogi.

„Jak to? Co to ma do cholery znaczyć? Czy to możliwe?!”– myślał gorączkowo. Nawet nie zauważył równie zdziwionej miny brata

Obiekt jego zaskoczenia usiadł przed nim. Po doznanym szoku próbował się jakoś odezwać do blondynki, ale nie dał rady. Powoli zbierał się w sobie i zaczął lekko ją szturchać. Bez skutku, lecz nie chciał dawać za wygraną. W końcu rozdrażniona jego zachowaniem blondynka, odwróciła gwałtownie głowę. To nie był dobry pomysł, gdyż nie spodziewała się Go ujrzeć.
Pociemniało jej w oczach i osunęła się na krześle. Poderwał się z miejsca, bo chciał ją ocucić. Na szczęście klasa szybko zorientowała się, że ich nowa koleżanka właśnie zemdlała oraz powzięła odpowiednie działania. Nie trzeba było długo czekać na szkolną pielęgniarkę. Teraz przynajmniej mógł mieć pewność, że Usagi będzie w dobrych rękach…

Reklamy

§ 9 Responses to Rozdział II

  • fanka pisze:

    dzięki za kolejny rozdział jest super no i ta niespodzianka Seyia razem z Usą w tej samej są klasie no no bardzo ciekawie się zapowiada no i takiej reakcji na swój widok to się chyba nie spodziewał tylko co to za jedna ta Igasu na dodatek ma takie samo uczesanie co Usa czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział i pozdrawiam :)))

  • Anonim pisze:

    Igasu jak las iglasty podobnie brzmi

  • wiola1189 pisze:

    Nie ma za co;)
    Podoba mi się pomysł na to opowiadanie. Widać, to w przypadku U/S działa przeznaczenie, skoro znaleźli się w jednej klasie.
    Igasu faktycznie jest tak samo roztrzepana jak Usagi, mogłyby sobie rękę podać. W tej klasie będzie niezły armagedon jak obie zaczną się spóźniać, a Seiya osiwieje budząc je na przemian. Wiem, przesadziłam :D Ale jakoś tak mi się skojarzyło.
    No to teraz czekam na Przystanek dla serca;)

  • Karolina Kopeć pisze:

    Rozdział był po prostu obłędny. No i w końcu doszło do pierwszego spotkania U/S. Naprawdę zaczynam się zastanawiać co nam przygotujesz następnym razem. Niecierpliwa jak zawsze pozdrawiam Księżycowo.

  • Hefima pisze:

    Noo ładnie takiej reakcji Usy bym się nie spodziewała na widok Seiyii hehe :) ale pozytywnie rozdział super ciekawa jestem co bedzie sie dziać dalej ;) już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :)

  • pyśka pisze:

    co za spotkanie, niezły obrót wydarzeń. Reakcja Odango zaskakująca a ta nowa postać Igasu to narazie mam do niej mieszane uczucia. Czyżby ją coś łączyło z Seya?

  • Tysia pisze:

    Seiya i Usagi<3 teraz to już z górki:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Rozdział II at Venus Over My Shoulder.

meta