Rozdział III

Październik 15, 2012 § 10 Komentarzy

– Ach, teraz rozumiem – odparła Igasu po wysłuchaniu historii Seiyi. – Wygląda na sympatyczną, myślę, że się zakolegujemy. – powiedziała ze sztucznym uśmiechem.
– Może pójdziemy ją teraz odwiedzić do gabinetu pielęgniarki? Podobno już się ocknęła.
– To w drogę.  – chwyciła Go pod ramię i ruszyli.

Po chwili byli już na miejscu. Weszli cicho do wnętrza i wzrokiem szukali łóżka Usagi.

– Mogę w czymś pomóc? – odezwała się szkolna pielęgniarka.
– My… w odwiedziny.
– Pewnie do tej nowej dziewczyny, proszę chodźcie za mną. – nie trzeba było im dwa razy powtarzać.  Weszli do kolejnego pomieszczenia, gdzie znajdowały się legowiska. Na łóżku przy oknie, w pozycji półleżącej, znaleźli swoją koleżankę.

– Odango…
– Seiyia…
– Igasu! – wykrzyknęła towarzyszka bruneta wyciągając do oniemiałej Usagi rękę.
– Miło mi Cię poznać Igasu… Czy my się przypadkiem nie znamy?
– Nie no coś Ty, jesteś w tej szkole dopiero drugi dzień.
– Iga-san czy mogłabyś nas na chwilę zostawić samych?
– Nie ma sprawy, czekam na ciebie przed gabinetem! – odparła nieurażona i skierowała się ku wyjściu.
– Odango… Ja nie wiem co powiedzieć.
– Seiyia ja także, jak Ty w ogóle znalazłeś się na Ziemi?
– To długa historia.
– Ale ja mam czas jej wysłuchać. – odparła z przekąsem.
– No więc… Od czego by tu zacząć. Po naszym ostatnim spotkaniu… – zatrzymał się na chwilę by zobaczyć, czy wspomnienie tamtego wieczora wpłynie jakoś na nią, ale nic takiego się nie stało. Wciąż z tym samym wyrazem twarzy wpatrywała się w okno – Od razu wróciłem na moją planetę. Razem z Healer i Maker powoli odbudowywaliśmy Kimnok, aż w końcu planeta Pachnących Oliwek stała się wielką potęgą. Zbudowaliśmy piękny pałac dla naszej księżniczki. Zasialiśmy mnóstwo kwiatów tak, że królewski ogród wygląda teraz niesamowicie. Mieszkańcy zaczęli budować domostwa i zajmować się przede wszystkim uprawą oliwek. Handel i rzemiosło rozkwitło. Nikt, ani nic nie zakłócało nam tego spokoju. Może właśnie dlatego tu jestem? Nudne i monotonne życie na Kimnoku nudziło mnie. Postanowiłem z braćmi wrócić na Ziemię i oto jestem. To tak w skrócie.

Oczywiście Seiyia pominął  wszystkie wieczory, kiedy wylewał morze łez patrząc w księżyc, który tak bardzo mu ją przypominał. Każdego dnia jego serce pękało, aż rozdrobniło się na tysiące małych  kawałeczków i to wszystko dzięki jednej, słodkiej i roztrzepanej dziewczynie bez której nie umiał  żyć. Próbował dusić w sobie ten ból, ale to tylko pogarszało sytuację. Noce były dla niego wyzwoleniem. Mógł wtedy dać upust swoim emocjom i się wypłakać.  Ale to w końcu musiało się skończyć. To użalanie się nad sobą. Chciał spróbować nowego życia, ale wiedział, że nie da rady na swojej ojczystej planecie. Pragnął wrócić na Ziemię, lecz nie do niej, tylko do innego świata, do innej rzeczywistości. Wraz z braćmi opuścił Kaykuu, wiedząc, że już nic jej nie grozi. Odeszli z czystym sumieniem, aby wreszcie zająć się sobą. Trafili do jednego z najlepszych liceów. To był ich pierwszy sukces w „nowym życiu”. A teraz Ona tu jest. I co dalej? Nawet sama Fighter nie umiała sobie odpowiedzieć na to pytanie.

– A Ty?  Po co tu jesteś?
– Opowiem Ci innym razem, dobrze? Nie pogniewasz się? – spytała ze smutkiem wypisanym na twarzy.
– Na Ciebie Usagi-chan? Nigdy! – puścił do niej oczko.

Uśmiechnęła się. Tak bardzo Go jej brakowało. Nie wyobrażała sobie już ani dnia więcej bez niego. Musi skorzystać z szansy jaką dał jej los i nadrobić czas, który niepotrzebnie stracili.

– Tęskniłam.
– Ja także.

Po tej krótkiej wymianie zdań przytulili się jak prawdziwi przyjaciele. Chwilkę później dołączyła do nich cała gromadka. Miło spędzali czas rozmawiając i śmiejąc się bez końca. Wspominali stare czasy, kiedy chłopcy byli w słynnym boysband’zie. Oczywiście nie stracili talentu muzycznego. Nie chcieli po prostu już więcej być ofiarami sławy i woleli spędzać popołudnia w gronie przyjaciół, podśpiewując i przygrywając na gitarze, niż udzielać koncertów niebezpiecznym i czyhającym na nich fankom. Okres walk także przemknął im po drodze. Bitwa z Galaxią.

– A co z naszą małą Chibi Chibi? – zapytała zatroskana Minako.
– O nią się nie musisz martwić. Żyje i ma się dobrze.  – odpowiedział jej Yaten.
– Jak to? – spytała zaciekawiona Usa. Przez tyle lat nie mogła sobie darować, że zabiła mały promyk nadziei.
– Nie uwierzycie, ale po kilku dniach pobytu na Kimnoku odwiedziła nas i księżniczkę. I już została. Kaykuu jest dla niej jak matka. Taka opiekuńcza i troskliwa. Nigdzie się bez siebie nie ruszają.
– Cieszę się, słysząc, że nic jej nie jest.

Seiyia tak pogrążony w rozmowie zapomniał, że przed gabinetem ktoś na niego czeka. Tak bardzo cieszył się, że ma przy sobie swojego Króliczka. Nic już dla niego się nie liczyło. Kiedy Ona była przy nim zapominał o bożym świecie. Chociaż nie za bardzo wiedział dlaczego Usagi się tu znalazła, jego serce radowało się, że jest blisko i codziennie będzie mógł widzieć jej roześmianą twarz. Nie będzie jej teraz naciskał, w końcu sama mu się wyżali i wszystko opowie.

***

– Co on tam tak długo robi? – niecierpliwiła się szatynka – Nie po to tu przyszłam, żeby stać przed drzwiami a on będzie się zabawiał z innymi, nawet nie zaprosili mnie do środka

Cała czerwona ze złości z całej siły kopnęła pobliski kosz na śmieci rozsypując na podłogę całą zawartość.

– Cholera! Dość już tego! Pieprzcie się wszyscy! – krzyknęła i udała się do swojego pokoju. Otworzyła szafę i po chwili wszystkie ubrania walały się po podłodze i część na łóżku. Kiedy mebel był już pusty, w podłożu znajdowało się małe wieczko. Szybko je podniosła i wyjęła, to czego prawdopodobnie tak zawzięcie szukała. Ujęła to w dłonie i zdmuchnęła małą warstwę kurzu.
– Nie myliłaś się. Już niedługo nadejdzie ten czas, kiedy będziesz mi potrzebna – powiedziawszy to schowała przedmiot w przegródce koszuli.

Spojrzała z odrazą na bałagan, który przed chwilą zrobiła, zresztą nie przeszkadzało jej to. Nie miała teraz czasu na takie bzdety jak porządek. Teraz miała o wiele ważniejszą misję do wykonania. Nie mogła zawieść.

***

– Muszę już iść. – odezwał się srebrnowłosy.
– Yaten, naprawę nie mógłbyś poświęcić więcej czasu naszym starym przyjaciołom? – skrytykował brata Taiki, wiedział dokładnie gdzie się tak śpieszy Healer, niestety wiedział także, że w tym przypadku jest bezradny i żadne jego rady na nic się nie zdadzą.
– Sądzę, że poświęciłem im aż nadto mojego cennego czasu. – z obrażoną miną wyszedł zatrzaskując za sobą drzwi.
– O co mu chodzi? – spytała przejęta całą tą sytuacją Minako.
– Nie pytaj, nie nadążysz za nim…
– Czy wy naprawdę będziecie przejmować się tym bęcwałem? – wtrącił się Seiyia – Szkoda czasu… A tak w ogóle Odango jak to możliwe, że Ty dostałaś się do takiego liceum?!
– Do takiego? Co masz na myśli?
– No reformowanego i ponad przeciętnego…
– Chcesz mi tym powiedzieć, że jestem głupia?!
– Yyy… Nie ujmujmy tego w ten sposób.
– Seiya!
– Usagi-chan, przecież wiesz, że Seiyia sobie tylko tak żartuje. – Ami próbowała załagodzić wściekłą blondynkę.
– Nie bierz jego strony! Niech popatrzy trochę na siebie? Jest taki…
– …przystojny, Odango?
– Nie! Dobrze wiesz o co mi chodzi. Jest taki arg…gan…
– Arogancki? – spytał Taiki.
– Tak właśnie!
– Jej, Seiyia ma rację, jakim cudem ona się tu dostała. – szepnął szatyn Ami.
– Moim cudem. – uśmiechnęła się.
– Podziwiam Cię Ami-chan.
– Jesteś głupi!
– I kto to mówi!
– Aaa! Ja tu zaraz zwariuję przez ciebie.
– To nie jego wina, że jest szczery. – odpowiedziała jej Rei.
– Rei i Ty też? Jak możesz? – łzy zapłynęły jej do oczu, by wypłynąć szerokim strumieniem po policzkach dziewczyny.
– Beksa!
– Rei niewdzięcznica!

Kiedy toczyła się ta wezbrana kłótnia, jedna z innerek siedziała smutno bawiąc się włosami.

– Mina-chan wszystko w porządku?
– Taaa…
– Przecież widzę, że coś jest nie tak.
– Mako, czy Ty myślisz, że to przeze mnie Yaten taki jest? – Sailor Jupiter wyczuwając narastające w przyjaciółce napięcie przysunęła się do niej i objęła ją.
– Oczywiście, że nie. Nawet tak nie myśl. Zresztą popatrz ile jest tu przystojniaków od jutra zaczynamy polowanie? – Minako na te słowa uśmiechnęła się lekko i skinęła głową – Nie zamartwiaj się głupotami.
– Teraz tylko trzeba uspokoić Usagi-chan.
– Masz rację. Jesteśmy tu dopiero jeden dzień a już powoli odzyskujemy naszą prawdziwą Usagi.
– Wszyscy jesteście tacy sami! Ciągle mi dokuczacie! – wrzeszczała Usagi.
– Odango nie próbuj na mnie litości, bo nic Ci to nie pomoże – złośliwie stwierdził Seiyia, ale widząc, że blondynka zalała się już łzami na dobre, postanowił coś z tym zrobić.
– No już, rozchmurz się. – uszczypnął ją lekko w zaróżowiony policzek.
– Myślisz, że tym wszystko załatwisz?!
– A nie?
– Domagam się przeprosin!
– Chyba śnisz Odango.
– Bo będę płakać!
– Eeee… Prze…pra…szam.

Reklamy

§ 10 Responses to Rozdział III

  • fanka pisze:

    na wstępie DZIĘKI za kolejny cudowny rozdział widzę że będzie się działo no i zastanawiam się kimjest tak naprawdę ta Igashi coś czuję że będą przez nią wielkie kłopoty ……. no nic czekam więc z niecierpliwością na ciąg dalszy i radośnie pozdrawiam :)))

  • Rozdział to po prostu cudeńko. Ciekawe co to za małe „coś” Igasu wyciągnęła z pudełeczka? Czyżby była nowym wrogiem Czarodziejek? Niecierpliwa jak zawsze wyczekuję nowego rozdziału i pozdrawiam Księżycowo

  • wiola1189 pisze:

    Ogarnęłam się, to mogę komentować :D
    Bardzo fajny klimat Ci wyszedł w tym rozdziale. Rozmowa z dziewczętami naturalna i dokładnie taka jak w SM :)
    Poza tym, ładnie oddajesz uczucia bohaterów. Tak coś we mnie zadrgało, jak opisałaś cierpienie Seiyi, aż bym go biednego przytuliła.
    A Yaten co taki obrażalski? :) Nie wytrzymał presji, czy co? Żartowałam, ale trafiłaś w jego charakterek;)
    Teraz daj drugie opoko, ja się cieszę na Yatena:D

  • pyśka pisze:

    Super rozdział. Usagi odżyła i zaczyna wracać do rzeczywistości :) tylko ta igasu bardzo intryguje :) jestem ciekawa dalszych perypeti więc czekam na kolejny rozdział.

  • Hefima pisze:

    Rozdział świetny ! noo ciekawa jestem jaką misję ma Igasu i do czego służy ten przedmiot który znalazła…. Interesujące :D noo i zachowanie Yatena… hmmm gdzie on tak się spieszył?? Albo może do kogo?? Super czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział :D

  • Tysia pisze:

    Rei niewdzięcznica xD wyobraziłam sobie małe dzieci jak biegają po placu zabaw i wołają „Rei niewdzięcznica!”:D
    To takie w ich stylu!:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Rozdział III at Venus Over My Shoulder.

meta