Rozdział V

Listopad 8, 2012 § 7 Komentarzy

Szli powoli jednym z wąskich korytarzy, a wokół nich panował codzienny harmider, który był wynikiem rozpoczynającej się dłuższej przerwy. Nie zwracali uwagi na młodszych pierwszaków. Przyzwyczaili się do nich mimo, że na początku wydawało się to niemożliwe. Brunet wręcz z zamkniętymi oczyma szedł przed siebie, z lekko opuszczoną głową i rękoma schowanymi w kieszeniach. To właśnie on był obiektem westchnień większej żeńskiej części tego liceum. Chociaż wybór miał niemały zawsze trzymał się tylko z jedną dziewczyną. Zawsze z nią spędzał przerwy. Można by powiedzieć, że znają się od dziecka. I tak się zachowywali. Tą szczęściarą była jedna z uczennic z jego klasy-Igasu. Raczej nikt nie nazywał jej po imieniu. Iga-chan to zdrobnienie było najczęściej używane przez jej kolegów czy koleżanki. Nie miała ich jednak wielu. Nie była duszą towarzystwa. Wolała żyć w samotności. Nie wiedzieć czemu jej jedynym przyjacielem okazał się właśnie Seiya. Może dlatego, że jako jedyny umiał ją „okiełznać”. I tak już pozostało. Ta dwójka była wręcz nierozłączna. Zawsze razem. W pewnym sensie dopełniali się. On ideał chłopaka, a ona zadziorna księżniczka. Traktowała wszystkich z wyższością. Nie tolerowała błędów innych. Uważała się za najważniejszą i wszyscy mieli ją tak traktować. Możliwe, że to właśnie to urzekło bruneta w jej osobie. Zachowywała się w stosunku do niego obojętnie, ale on wiedział, że tak naprawdę zależy jej na nim. Wokół niej zawsze przeczuwał dziwnie znajomą aurę, ale nie umiał jej określić, czuł się przy niej tak błogo. Niczym się nie przejmował, ani nie martwił. Liczyła się tylko ta chwili, tu i teraz. Kiedyś też się tak czuł…,ale to była wielka pomyłka. Po wielkiej przeprowadzce nie umiał się pozbierać. Tęsknił za jedną osobą, która była mu tak bliska, a jednocześnie tak daleka. Nikt oprócz Iga-san nie umiał mu pomóc. Ona tego dokonała nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Swoim zachowaniem, gestami i osobowością. Pozwoliła się do siebie komuś zbliżyć. Zawsze była wielką zagadką, a on powoli ją odkrywał. Pochłonęła go całkowicie. Można by powiedzieć, że stała się dla niego jak narkotyk. Nie wyobrażał sobie dnia bez jej zadziornej minki i docinków. Mimo, że to ona była „ta zła”, widział w jej oczach coś co nie pozwalało mu spać nocami. To było takie dziwne… Dlaczego akurat Ona tak na niego podziałała? Nigdy nie umiał sobie na to pytanie odpowiedzieć…

Doszli na pobliską ławkę  i usiedli spokojnie. Nie odzywali się do siebie. Ale to nie była krępująca cisza. Wręcz przeciwnie. Czuli się w swoim towarzystwie wyśmienicie. Nikt, ani nic nie był im już potrzebne. Ale na pewno?

„Miło by było usiąść tak od czasu do czasu z Odango” – pomyślał i uśmiechnął się nieznacznie.

Dziewczyna jakby czytając w myślach bruneta wzdrygnęła się. Muzyk popatrzył na nią zdziwiony.

– Zimno Ci?
– Nie.
– Po co chciałaś tu przyjść? – zmienił temat na bardziej interesujący.
– Po prostu. Zawsze tu przychodzimy. Czemu teraz miałoby być inaczej?
– Tak tylko pytam.
– Coś się zmieniło? Może nie masz już ochoty na moje towarzystwo?! – uniosła się.
– Dlaczego tak mówisz? O co Ci chodzi?!
– O nic! Jak chcesz to możesz do Niej iść! – podniosła się ale mocno chwycił ją za nadgarstek.
– Nie denerwuj się. Możemy porozmawiać spokojnie… Mi możesz powiedzieć o wszystkim.
– Ale ja Tobie nie – powiedziała ledwo słyszalnie.

Ponownie chciała odejść, ale ucisk na ręce nie poluźnił się. Pociągnął ją tak mocno, że niespodziewanie znalazła się u niego na kolanach.

– Puść!
– Uspokój się, proszę… – przeniósł swoją głowę na jej ramię.

Ten gest spowodował dreszcz na ciele dziewczyny.

– Co Ty robisz?

Tak naprawdę sam nie wiedział co on właściwie wyprawia. Traktował ją jak przyjaciółkę, chociaż czasem dochodziło do niedwuznacznych sytuacji między tą dwójką, których nie umiał wytłumaczyć.

„ Moje serce jest tylko i wyłącznie Odango, więc dlaczego? Dlaczego to się dzieje?”

Kiedy Seiya zajęty był rozmyślaniami nad jego dziwnym zachowaniem jego koleżanka wciąż siedząc na jego kolanach skierowała twarz ku słońcu rozkoszując się jego promieniami. Gdy spuściła głowę pierwsze co rzuciło jej się w oczy były małe koczki wystające zza drzewa. Na jej twarzy zagościł złośliwy uśmieszek.

„Chciałabyś teraz być na moim miejscu, prawda Usagi?”

Oparła się o niego jeszcze bardziej chcąc się zrelaksować, a jednocześnie wzbudzić zazdrość blondynki. Seiya chciał pocałować ją w policzek, ale niczego nieświadoma dziewczyna zwróciła się do niego twarzą i dostała soczystego buziaka w usta. Zaskoczona takim obrotem sprawy, a jednocześnie zadowolona uśmiechnęła się do niego. Po chwili zeszła z niego. Nie zatrzymywał jej. Siedział ze wzrokiem utkwionym w jakiś martwy punkt. Czy to możliwe, że on coś do niej czuje? Coś oprócz przyjaźni?

„Króliczku kocham Cię… nie wiem co się ze mną dzieje.”

***

Ujrzawszy tą scenę zamarła w bezruchu i próbowała zaczerpnąć powietrza. Jednak było to trudne, ponieważ nie spodziewała się zobaczyć czegoś takiego! Skuliła się pod drzewem i ukryła twarz w dłoniach.

-Czyli wszystko stracone. On już nie jest mój. Kocha inną – mówiła coraz bardziej zdając sobie sprawę z wypowiadanych przez nią słów.
– Usagi-chan…

Spojrzała do góry i zobaczyła Rei, która już po chwili nachyliła się nad nią i położyła dłoń na jej drobnej rączce.

– Rei-chan, więc on…
– Ciii… To na pewno nie tak jak myślisz. Wszystko  się wyjaśni zobaczysz – próbowała załagodzić całą sytuację.

Przytuliła ją i pozwoliła jednej samotnej łzie stoczyć się po policzku przyjaciółki. Sama nie mogła uwierzyć w to co zaobserwowała. Seiya jakiego znała nie widział świata poza swoją Odango. Mimo, że darzył ją nieodwzajemnioną miłością nie obwiniał jej za to. Była jego oczkiem w głowie. A teraz? Czy on naprawdę, aż tak się zmienił? I czy aż tak zmieniły się jego uczucia względem Usy?

Jak tylko Usagi oddaliła się od reszty dziewcząt, brunetka poszła za swoją księżniczką. Przez cały czas stała za nią. Blondynka jednak była tak zaabsorbowana tym wszystkim, że jej nie zauważyła. Dopiero teraz zdała sobie sprawę z jej obecności.

– Wiesz, że zawsze będę przy Tobie? – Usagi skinęła głową i jeszcze mocniej wtuliła się w przyjaciółkę.

***

– Skoro sprawy poszły w tym kierunku to czemu nie zmienić trochę planu? – zastanawiała się szatynka siedząc na krześle przy biurku w swoim pokoju – I tak nie zaszkodzi jak trochę się pospieszę. Tylko od czego by tu zacząć? – oparła łokciem głowę o blat i obracała w palcach swoje cudeńko.  Najlepiej nie wzbudzać teraz żadnych podejrzeń. Jeden błąd i wszystko pójdzie w cholerę.

***

Srebrnowłosy wskoczył na łóżko i przymknął powieki. Przynajmniej teraz mógł się rozkoszować tym spokojem i ciszą. Bracia gdzieś poszli i nikt nie będzie mu zrzędził nad uchem jaki to on jest nieodpowiedzialny, głupi i dziecinny. Dosyć, że musiał wrócić na Ziemię, chodzić do jakiejś durnowatej szkoły to jeszcze chcą nim pomiatać na prawo i lewo. Tak nie powinno być. Jest wolny. Na tej błękitnej planecie jest choć trochę zwolniony z obowiązku chronienia księżniczki. To nie tak, że nie chce jej bronić, ale może najwyższy czas zająć się sobą? Takie wakacje dobrze mu zrobią. No ale tak bardzo kolorowo nie jest. Codziennie musi wysłuchiwać bezsensownych lekcji, odrabiać prace domowe, do tego wszystkiego testy… To takie nudne. No i pokój z braćmi to kolejny minus. Ciągle się wtrącają, zachowują się tak jakby sami nie prowadzili życia towarzyskiego tylko go pilnowali. Kiedyś bardziej mu ufali. Dobrze wiedział, że to troska o młodszego brata, ale i tak nie mógł im wybaczyć tego, że zachowują się w stosunku do niego jak niańki. To było strasznie irytujące.

– Traktują mnie jak dziecko – powiedział sam do siebie. – Ale teraz będę miał nową zabawę – uśmiechnął się wyciągnął z kieszeni czerwoną kokardkę i podrzucał ją lekko. – Oj Aino-san nic się nie zmieniłaś, nadal taka roztrzepana. Może jutro się zorientujesz, że coś „zgubiłaś”…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Rozdział V at Venus Over My Shoulder.

meta