Rozdział VI

Listopad 18, 2012 § 5 Komentarzy

– Hej Odango! Zaczekaj na mnie! – brunet pędził za swoją przyjaciółką, która nie słyszała, a raczej udawała, że nie słyszy jego krzyków.

W końcu dogonił ją, stanął naprzeciw niej i zdyszany oparł się o jej ramię. Mimo, że Usagi nie była dobra na w-fie i zajadała się wciąż słodkościami świetnie biegała. Musiała się ciągle wprawiać, gdy dzień w dzień spóźniała się do szkoły. To było chyba najlepsze wyjaśnienie tak dobrej kondycji dziewczyny.

– Nie słyszałeś jak Cię wołałem?
– Najwidoczniej nie – chciała ominąć Go i pójść dalej ale skutecznie ją zatrzymał.
– Coś nie tak? Dziwnie się zachowujesz – zagadnął niepewnie.
– Wszystko dobrze.
– Chciałem zaprosić Cię na ciastko.
– … Ciastko? – oczy dziewczyny rozbłysły, a na twarzy zagościł wielki uśmiech.
– To co, idziemy? – powiedział zadowolony z siebie Seiya, że zdołał poprawić humor swojemu Króliczkowi.
– Hmm… No nie wiem – oparła się o ścianę i zaczęła intensywnie zastanawiać.

„ Pójdę z nim, a później…” – z rozmyślań wyrwał ją wielki huk.

Drzwi naprzeciw nich otwarły się szeroko obijając się o ścianę. Z pomieszczenia wyparowała dwójka młodych ludzi.

– Oddawaj to!
– Nie wiem o co Ci może chodzić – szydził z dziewczyny srebrnowłosy wywijając przed nią ręką na której na serdecznym palcu zawiązana była czerwona kokardka.
– Skąd to wytrzasnąłeś?! – blondynka zatrzymała się i aż kipiała z niej złość.
– Znalazłem. Ładne nieprawdaż? – najwidoczniej chłopak bardzo dobrze się bawił z nieszczęścia koleżanki.

Próbowała wyrwać mu swoją własność, ale bez rezultatów. Każda jej próba kończyła się fiaskiem. Para tak zajęta sobą nawet nie zauważyła, że Seiya z Usagi są świadkami tej awantury. Trwało by to pewnie jeszcze długo gdyby nie skryta interwencja bruneta.

– Pomyślmy co masz mi do zaoferowania za to coś? – wskazał palcem na wstążkę i uśmiechnął się złośliwie.

Nie słysząc odpowiedzi wykręcił się na pięcie i udał w inną stronę. Był tak z siebie dumny, że nie zauważył, że jego kochany braciszek podstawił mu nogę. Srebrnowłosy runął na ziemię wywołując śmiech całej trójki.

– Szlag! Seiya zapłacisz mi za to! – warknął i zaczął powoli podnosić się z podłogi.

Otrzepał ostentacyjnie ubranie i z urażoną miną oddalił się.

– Przykro mi Minako, że nie odzyskałem twojej kokardki, chyba będziesz się musiała z nią pożegnać – Seiya zwrócił się do drugiej blondynki.
– Nic nie szkodzi, za ten widok warto było – ponownie roześmiała się.
– Może chcesz z nami iść na ciastko? – spytała się Usa głosem pełnym nadziei.
– Przepraszam Usagi-chan, ale nie mogę, wystarczająco czasu straciłam przez tego głupka. Bawcie się dobrze! – pomachała im na pożegnanie.

Kiedy Seiya i jego towarzyszka już poszli. Po chwili w tym samym miejscu pojawiła się Igasu. Szła szybkim marszem gdy nagle ogarnęło ją dziwne uczucie. Zatrzymała się. Pod nogami zauważyła czerwony skrawek materiału. Podniosła go i położyła delikatnie na swojej dłoni. Zamknęła oczy. Po jej ciele przeszła ciepła energia. Stała tak a wokół niej unosiła się dziwna czarna smuga…dymu? Gdy już wszystko wróciło do normy zacisnęła swoją zdobycz w ręce.

***

Taiki siedział przy biurku a przed nim piętrzyły się stosy zeszytów i kartek zapisanych notatkami. W ręku od pewnego czasu trzymał pióro. Dłoń chłopaka nie wiedzieć czemu drżała wprawiając tym szatyna we wściekłość. Od pewnego czasu nie mógł się na niczym skupić. Głowa wciąż bolała mimo wielu zażywanych dawek środków przeciwbólowych. Czy to mogło być przemęczenie? Nie, to nie mógł być prawdziwy powód takiego niecodziennego zachowania chłopaka. Czuł, że za chwilę oszaleje. Wybuchnie. Kolejna fala bólu napływająca do jego głowy. Upuścił pióro, które potoczyło się na podłogę. Złapał dłońmi bolącą część ciała odgarniając tym samym z czoła mokre od potu kosmyki włosów. Czuł jak pulsuje mu skroń. Ta przejmująca cisza jeszcze bardziej wprawiała go w „ten” stan. Zrzucił ze stołu najbliższe czyste jeszcze kartki papieru. Zszedł z krzesła i położył się na łóżku mając nadzieję, że zaraz wszystko wróci do normy. Niestety, zmiana położenia na nic się zdała. Postanowił wyjść z tej ciemni i przewietrzyć się. Może tego właśnie mu brakowało? Świeżego powietrza? Mało prawdopodobne ale zawsze warto spróbować. Usiadł niepewnie na skraju łóżka. Twarz zwrócił w dół. W czystą stronnicę. Nagle zaczęły się na niej pojawiać litery, które z wolna zaczęły układać się w wyrazy i w zdania. Wytężył wzrok chcąc odczytać słowa.

„Kiedy jeden blask na niebie zgaśnie, drugi będzie otaczał nas przyjemnym światłem, lub poprowadzi nas w swoją ciemność i pustkę. Księżyc przysłoni błękitną planetę, ale czy odda jej dzień zdecyduje JEDNO spotkanie dwóch władczyń…”

Gdy tylko szatyn zdołał przeczytać napisy zaczęły rozmazywać się, aż w końcu całkiem zniknęły nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. Oprócz tego, który pozostał w umyśle Taikiego.

– Czy ja wariuje, czy naprawdę dzieje się tu coś niedobrego…- powiedział sam do siebie.

Powoli stawiał kroki w kierunku okna. Był tak słaby fizycznie i psychicznie. Jego myśli kotłowały się w głowie, nie stwarzając żadnego sensownego wytłumaczenia tego co przed chwilą miało miejsce. Do tego wszystkiego te zdania ciągle szumiały mu w głowie nie dając mu spokoju. Zostały „wyryte” w jego świadomości i nie zanosiło się, żeby w najbliższym czasie się ich pozbył. Może to i dobrze? Może jak w końcu dojdzie do siebie pomyśli nad ich przesłaniem. Co jeśli ona mają jakieś większe znaczenie? Jeśli zapowiadają jakieś zbliżające się niebezpieczeństwo? Ostrzeżenie?

Otworzył otwór okienny i mocno wciągnął do płuc zapach wiosny. Woń kwiatów i orzeźwiające wilgotne powietrze zawsze go odprężały. Od razu poczuł jak jego mięśnie rozluźniają się… Przymknął powieki chcąc aby ta chwila trwała wieczne, aby wszystkie jego problemy, zmartwienia zniknęły raz na zawsze. Mógł się cieszyć tą chwilą, na którą rzadko mógł sobie pozwolić, a do której tak tęsknił. Śpiew ptaków koił jego zmęczone zmysły. Nie spostrzegł się kiedy odpłynął do krainy snów…

***

Pewna uczennica skakała wręcz z radości po szkolnym korytarzu.

– To jest prostsze niż myślałam! – powiedziała i przycisnęła do siebie nowo zdobyty przedmiot – Głupie, wszystkie są takie głupie – śmiała się.

Wbiegła w euforii do swojego pokoju. Wyciągnęła spod łóżka małą skrzynkę i położyła koło siebie na ziemi. Skrzynka była piękna. Bogato zdobiona kolorowymi klejnotami, upstrzona w obrazki. Obrazki czterech smoków. Każdy z nich symbolizował wybrany żywioł. Niebieski-wodę, czerwony-ogień, zielony-ziemię, pomarańczowy- powietrze. Krążyły dookoła czegoś na kształt talizmanu. Jakby strzegły. Ale było tam też małe puste wgłębienie. Szatynka wyjęła z kieszeni swoją broszkę i wsadziła we wnękę. Wieko otworzyło się ukazując opustoszałe wnętrze. Dziewczyna wypełniła je kokardką i pospiesznie zamknęła. Bała się, że ktoś może ją obserwować. Na jej szczęście przeczucia nie spełniły się. Była sama. Odetchnęła z ulgą, ale zasmuciła jednocześnie. Dlaczego ona musi być sama? Zawsze była tylko ona nikt więcej. Chciałaby mieć przyjaciela. Jej myśli momentalnie skierowały się na osobę Seiyi.

– Nie jestem, przecież sama! Mam jego, ale przecież nie mogę mu o niczym mu powiedzieć…

Reklamy

§ 5 Responses to Rozdział VI

  • usagi pisze:

    A już myślałam że nic miłego mnie dzisiaj nie spotka.Bardzo ciekawy rozdział. Niech zgadnę te dwie z przepowiedni to Usagi i Iga-świnia. Gorąco pozdrawiam i życzę dużo weny;)

  • Tysia pisze:

    Chyba nie polubię Igasu…
    Yaten, uroczy:D chciałabym takiego łobuziaka:D

  • wiola1189 pisze:

    Dopiero wróciłam, ale musiałam przeczytać;) Uwielbiam Yatena, ten charakterek:D Numer z kokardką świetny, ale najbardziej uśmiałam się jak Seiya podstawił mu nogę:D
    A Igasu to co kombinuje? Oj, nie podoba mi się jej zachowanie. Teraz niecierpliwie czekam na PDS;)

  • Pyśka pisze:

    No, no rozdział jak zawsze świetny. Ta przepowiednia bardzo intrygująca. Mam pewne typy co do tych władczyń :) życzę dużo weny. Pozdrawiam.

  • Hefima pisze:

    Zgadzam się z Tysią ja też jej napewno nie polubie :(
    Rozdział świetny!! :) Yaten nie grzeczny hehe :D i biedny w sumie Taiki te jego bóle głowy a przepowiednia naprawdę mega fantastyczna :) Pozdrawiam :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Rozdział VI at Venus Over My Shoulder.

meta